Gdzie zjeść w Berlinie i nie zbankrutować?

Gdzie zjeść w Berlinie i nie zbankrutować?

Berlin słynie z wielokulturowości, ale oczywiście również dziesiątek knajpek, które zadowolą każde podniebienie. Będzie tu wszystko: począwszy od budek z currywurst po ekskluzywne restauracje. Mamy wrażenie, że każdy znajdzie w Berlinie coś dla siebie i na swoją kieszeń. Nie wiem też czy to kwestia miejsc, które wybieraliśmy, czy taka specyfika miasta, ale cenowo Berlin wpada całkiem korzystnie. Szczególnie porównując go do innych zachodnich metropolii. Nie wydłużając wstępu zapraszamy na nasze zestawienie miejsc, w których można smacznie zjeść w Berlinie i nie zbankrutować 🙂

Curry36

Adres: Hardenbergplatz 9, Berlin

Curry 36 to sieciówka, która ma punkty w całym Berlinie. Naczytaliśmy się sporo o tym, że jest najlepszym miejscem do spróbowania currywurst więc właśnie tam się wybraliśmy. Marcin został rozdziewiczony z currywurstowego dziewictwa porcją dwóch kiełbasek z frytkami i ketchupem, którą się podzieliliśmy (6,90 euro). Osobiście nie przepadam za tym specjałem, ale jeśli macie ochotę spróbować – Curry36 może być na to dobrym miejscem.

Burgermeister

kulinarne wędrówki po Berlinie: dwa hamburgery
Burgermeiser w Berlinie – Chili-cheesburger & Meisterburger

Adres: Joachimsthaler Strasse 3, Berlin

To kolejne miejsce na mapie Berlina, które zostało polecone przez wiele osób. Dostaniecie tutaj burgery w kilku odsłonach – od klasycznego po wegetariański. My zdecydowaliśmy się na Chili-cheesburger (4,20 euro) & Meisterburgera (4,50 euro).

Smacznie, szybko i oczywiście niedrogo. No i znajdziecie filie w różnych częściach miasta.

Falafel in Berlin

kulinarne wędrówki po Berlinie: stół zastawiony daniami kuchni bliskowschodniej
Falafel in Berlin – zamówiliśmy mixed plate, składający się z małych porcji wszystkich serwowanych dań (są do wyboru dwie opcje: mięsna & wegetariańska)

Adres: Skalizer Strasse 102, Berlin

Falafel to jedno z najpopularniejszych ulicznych dań w Berlinie. Knajpek z tą przekąską znajdziecie dziesiątki, praktycznie na każdym rogu. My z polecenia wielu osób wybraliśmy właśnie Falafel in Berlin. Nie zawiedliśmy się, bo jedzenie było bardzo smaczne a herbata którą zamówiliśmy niezwykle orzeźwiająca.

Zamówić możecie przekąski lub większe dania. My zdecydowaliśmy się na talerz wszystkich przekąsek, które się tutaj serwuje. Możecie go dostać w dwóch wersjach: wegetariańskiej, a także mięsnej. My zdecydowaliśmy się na wersję mięsną. Mogliśmy delektować się kawałkami cielęciny, kurczaka, serem hallumi, wspomnianym falafelem, humusem, sałatkami i oczywiście sosami (jogurtowy z miętą wymiata!). Podane zostało to wszystko z chlebkiem pita. Za całkiem sporą porcję, którą się podzieliliśmy zapłaciliśmy 7,50 euro. Moja miętowa herbatka i orientalna herbata Marcina kosztowały po 2,50 euro.

Lokal jest niewielki. Jest jedynie kilka stolików w środku i na zewnątrz. Ale jest przytulnie i kolorowo. No i obsługa jest bardzo sympatyczna, a danie dostajemy w mgnieniu oka! Polecamy.

Pergamon Doner & Pizza

kulinarne wędrówki po Berlinie: kebab i piwo
Pergamon Doner & Pizza – kebab i standardowo niemiecki browar w tle

Adres: Dircksenstrasse 2, Berlin

Być w Berlinie i nie zjeść kebaba? To byłoby trudne biorąc pod uwagę ilość budek i knajp sprzedających kebaba właśnie. My skusiliśmy się na knajpkę w pobliżu Alexanderplatz. Przyznaję bez bicia, że był to mój drugi kebab w życiu i nie mam wielkiego porównania, ale był całkiem smaczny i dobrze doprawiony – sos z nutką mięty był świetny! Kebab 4,50 a piwo 2,50 euro.

Minusem jest miejsce – stoliki oblegane są przez dość nachalne ptaki i osoby żebrzące, co trochę psuje klimat.

Pho – Noodlebar

Adres: Hardenbergplatz 2, Berlin

To miejsce odkryliśmy przypadkiem szukając miejsca na lunch. I zdecydowanie był to strzał w dziesiątkę! Ta niewielka restauracja oferuje całkiem spory wybór dań kuchni wietnamskiej. Niewielka knajpa z kilkoma zaledwie stolikami, ale zarówno wystrój jak i obsługa zachęcają by zostać na dłużej.

Spałaszowaliśmy burgera Bao Bao Best (6,50 euro) z frytkami z batatów – Sweet Pam (3,00 euro przy zakupie burgera) oraz kanapkę Banh mi (4,50 euro). Polecam spróbować herbatki z pędów bambusa z trawą cytrynową – Panda Tree (3,20 euro). Marcin natomiast zachwalał butelkowane piwo Tiger (3,50 euro).

No i nie zapominajmy o deserze – Sticky monkey to deser ryżowy z bananem, który bardzo pozytywnie nas zaskoczył (3,50 euro). Koniecznie dodajcie sobie to miejsce do Waszych map, gdy sami wybierzecie się na kulinarne wędrówki po Berlinie.

Ta lista na pewno nie jest pełna, więc będziemy wdzięczni, jeśli dorzucicie swoje ulubione miejscówki z Berlina w komentarzach 😉 A dla tych, którzy szukają większej ilości miejsc odsyłam do bloga Uli, która w Berlinie spędziła zdecydowanie więcej czasu niż my.